Nigdy nie byłem zaangażowany w portale społecznościowe. Jedynym wyjątkiem była Nasza Klasa, bo znalazłem kilka osób z podstawówki, z którymi od 10 lat nie miałem żadnego kontaktu. Spotkanie się udało, ale minęło już kolejne 2 lata i ludzie zadowolili się samą możliwością kontaktu. Wrażenie, że każdy może w dowolnej chwili skontaktować się ze znajomym sprzed lat powoduje, że nie kontaktują się, bo po co.
Tak więc społecznościówki dla mnie skończyły się po odejściu z grup dyskusyjnych. A dziś? Nie ma miesiąca, abym nie przeczytał o kolejnych tego typu serwisach. A to fani tego, a to wyznawcy czegoś, a teraz znów urlopowicze. To nie ma szans na powodzenie, bo serwisy dosłownie NIC nie proponują użytkownikowi. Nastawienie się na tworzenie serwisu przez samych internautów jest irytujące. Przecież sam skrypt można kupić na allegro za kilkadziesiąt złotych. Mamy kilka portali społecznościowych i wybrane fora tematyczne. Czas na coś nowego. Klonom mówimy stanowcze NIE!
Do wyrażenia swojej opinii sprowokował mnie artykuł z Antyweba, traktujący o serwisie planujemyurlop.pl
Mnie bardziej ciekawi, czyje to zaplecze, bo aż trudno uwierzyć, że ktoś postawił kolejną pustą społecznościówkę w nadziei, że ludzie będą za darmo odwalać całą robotę.
O sobie
Tutaj będzie jakiś błyskotliwy tekst o mnie, gdy dopadnie mnie megalomania. Tymczasem zachęcam do odwiedzenia strony agencji seo: pozycjonowanie w google, kampanie reklamowe, copywriting, usługi językowe, itd.-
Ostatnio pisałem
Starsze i najstarsze
Anonimowość w Sieci, czy też poczucie anonimowości sprawia, że ludzie piszą słowa i opinie, których w realu nigdy by nie wypowiedzieli. Pół biedy, jeśli są to wypowiedzi kontrowersyjne, lecz poparte argumentami. Niestety, najczęściej dyskusja w Internecie przybiera formy pyskówki suto zakrapianej wulgaryzmami. Od lat ciągnie się rozmowa na temat licznych wulgaryzmów i obrażania innych w Sieci. Zwolennicy takich wypowiedzi uważają, że jest to święte prawo wolności w Internecie i próby walki z tym zjawiskiem odbierane są jako zamach na wolność i wprowadzanie cenzury do Internetu. Kilkukrotnie już natknąłem się na wypowiedzi autorytetów w poczytnych portalach, że poziom dyskusji na forum jest odzwierciedleniem poziomu kultury w społeczeństwie i ujawnia nieoficjalne rozmowy prowadzone na ulicy. Nie warto jednak już teraz załamywać rąk i tragizować, gdyż jest kilka istotnych różnic pomiędzy realem a wirtualną rzeczywistością.
Branża SEO jest zabawna. W tej grze łączą się dwa przeciwieństwa – przegadanie i konkretność. Konkretem jest wynik, niepodważalna pozycja, wyliczona siła przez algorytm. Trudno z faktami polemizować, a osiągnięta pozycja wyliczona jest przez algorytm, który nie można ręcznie (bezpośrednio!) zmodyfikować. Cała reszta jest papką słowną wynikającą z charakterystyki branży reklamowej oraz sposobu pracy pozycjonera. Nad jednym wskaźnikiem toczą się wielomiesięczne spory na forach, a każda najdrobniejsza informacja z firmy Google rozkładana jest na drobne i komentowana na setkach blogów.