Anonimowość w Sieci, czy też poczucie anonimowości sprawia, że ludzie piszą słowa i opinie, których w realu nigdy by nie wypowiedzieli. Pół biedy, jeśli są to wypowiedzi kontrowersyjne, lecz poparte argumentami. Niestety, najczęściej dyskusja w Internecie przybiera formy pyskówki suto zakrapianej wulgaryzmami. Od lat ciągnie się rozmowa na temat licznych wulgaryzmów i obrażania innych w Sieci. Zwolennicy takich wypowiedzi uważają, że jest to święte prawo wolności w Internecie i próby walki z tym zjawiskiem odbierane są jako zamach na wolność i wprowadzanie cenzury do Internetu. Kilkukrotnie już natknąłem się na wypowiedzi autorytetów w poczytnych portalach, że poziom dyskusji na forum jest odzwierciedleniem poziomu kultury w społeczeństwie i ujawnia nieoficjalne rozmowy prowadzone na ulicy. Nie warto jednak już teraz załamywać rąk i tragizować, gdyż jest kilka istotnych różnic pomiędzy realem a wirtualną rzeczywistością.
Przede wszystkim forum dyskusyjne czy komentarze pod artykułami są dostępne ogółowi. To tak, jakby Kowalski w realu aka miszczunio w Sieci, wziął do ręki mikrofon, stanął na środku rynku i wygłaszał swoje opinie. Nie da się inaczej tego zobrazować, ponieważ rozmowa dwojga ludzi, czy nawet grupy to nie jest to samo, co post na ogólnodostępnym forum.
Z drugiej jednak strony, niekontrolowane przekleństwa w grupie znajomych mogą zostać przeniesione na forum, gdyż anonimowość daje poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie porównywalne z odczuciami we własnej grupie rozmówców. Istota ogólnodostępności for jest niezauważana.
Tak jak w realu powinno się tępić przejawy głupoty i wulgarności, tak w Sieci również nie ma na to miejsca. Bo wolność słowa to jedno, ale ta sama wolność daje nam oręż w dłoń w postaci ostrego protestu wobec stylu, w jaki wypowiadają się Internetowi krzykacze.
Kilka lat temu śledziłem wątki pod artykułami na Onecie. Wśród śmieci zdarzały się wypowiedzi ciekawe, błyskotliwe i merytoryczne. Od może 2-3 lat system komentarzy jest wysypiskiem śmieci.
Czy zatem nie należy się przejmować dennymi opiniami w Sieci? To byłaby zbyt daleko idąca ignorancja rzeczywistości. Bo, o ile skrajnie wulgarne wypowiedzi są ignorowane, o tyle najwięksi krzykacze wpływają na opinię publiczną. Na masy, które nie myślą samodzielnie, a posiadają prawo głosu, zarabiają i wydają. Krzykaczy może być bardzo mało w zestawieniu z szarą masą ale to o nich się mówi. Ja także dałem się wciągnąć w tę grę, pisząc posta…
Zostaw komentarz
Zaloguj się, by móc komentować.