Kilka dni Google na swoim blogu opublikowało (rękami Guglarza) notkę uświadamiającą nas wszystkich, jak zdobyć linki dobrej jakości. Intrygujący tytuł z całą pewnością zagwarantuje tysiące wejść na bloga osób żywo zainteresowanych odpowiedzią. Tym samym, Google produkuje tysiące rozczarowanych istnień, bo informacje zawarte w notce nawet nie są śmieszne. Są żenujące. Wypuszczenie takiego gniota kojarzy mi się z pisaniem tekstów do precli – kto wie o czym piszę, ten przyzna mi rację.
Blog jest wyrazem punktu widzenia Google, a więc już na wstępie należy wziąć poprawkę, że jest to bardziej zbiór pobożnych życzeń, niż jednoznacznych i jedynie słusznych wskazówek.
Co więc radzi Google?
Udzielaj się na forach i blogach, miej jednak na uwadze, aby wnosić do nich pozytywny wkład, a wówczas internauci będą odwiedzać twoją stronę i do niej linkować.
Super. Już widzę, jak linkują do strony firmowej konkurencji. To jest jeszcze do przejścia, tym bardziej, jeśli mamy promować zakład fryzjerski, sklep odzieżowy, itp. Warunek, że musimy się znać na branży.
Co dosyć ciekawe, Google sugeruje, że marketing wirusowy nie jest zły i można z niego korzystać. Konkretnie chodzi o poczucie humoru – „użytkownicy dzielą się treściami rozrywkowymi częściej niż kiedykolwiek.”
Ciekawe to, ponieważ wątki humorystyczne mogą (i najczęściej tak jest) rozmijać się z tematyką strony. W końcu, pisanie o jajcach w kodzie strony zakładu przetwórstwa rybnego nie da się powiązać. Czyżby tematyczność to mit? To może jeszcze Mikołaj też nie istnieje?
Z dobrych rad to jest wszystko.
Czego nie wolno?
Nie wolno kupować linków przekazujących PageRank, nie wolno wymieniać się linkami. Dokładny cytat, który warto zapamiętać: „Kupowanie linków przekazujących PageRank oraz wymiana lików są najgorszymi metodami ich pozyskiwania i prawdopodobnie nie będą miały pozytywnego wpływu na Twoją witrynę.”
Pierwsze co się rzuca w oczy, to słowo „prawdopodobnie”. Oznacza przypuszczenie, hipotezę, zgadywanie, teorię, spekulacje, gdybanie. Czy tak wygląda wypowiedź przedstawiciela poważnej firmy? „Pański samochód prawdopodobnie nie pojedzie na oleju rzepakowym”, nie oznacza, że jeśli wlejemy olej po frytkach do starego merca, to się zepsuje. Po prostu państwo straci kilka złotych z tytułu niezapłaconej akcyzy od ropy.
Dalej mamy stwierdzenie, że jest to najgorsza metoda. Pytanie, dlaczego? Komplikuje pracę algorytmu? Miesza w rankingu? Grozi otrzymaniem filtra z automatu?
Google radzi, że katalogowanie ma sens, o ile są to dobre katalogi tematyczne, które wnoszą pozytywny wkład do internetu. Nie jest ich jednak dużo w porównaniu do katalogów niższej jakości. Co to wszystko oznacza? Dlaczego nie można napisać wprost? Kto ocenia, jakie treści „wnoszą pozytywny wkład do internetu”? Internauci? Czy pozycjonerzy są internautami?
Katalog musi być moderowany, zadbany, poprawnie zbudowany.
Drugą informacją, do której się mogę przykleić, to „masowe zgłoszenia [...]są w większości bezużyteczne”, zatem wrzucenie setek wpisów w jeden dzień spowoduje zignorowanie tych linków. Inaczej pisząc, duży przyrost w krótkim czasie daje okrągłe zero.
O sobie
Tutaj będzie jakiś błyskotliwy tekst o mnie, gdy dopadnie mnie megalomania.-
Ostatnio pisałem
Starsze i najstarsze

Nigdy nie byłem zaangażowany w portale społecznościowe. Jedynym wyjątkiem była Nasza Klasa, bo znalazłem kilka osób z podstawówki, z którymi od 10 lat nie miałem żadnego kontaktu. Spotkanie się udało, ale minęło już kolejne 2 lata i ludzie zadowolili się samą możliwością kontaktu. Wrażenie, że każdy może w dowolnej chwili skontaktować się ze znajomym sprzed lat powoduje, że nie kontaktują się, bo po co.